Czas dla siebie

zegarek odmierzający czas dla siebie w edukacji domowej

Czas dla siebie w edukacji domowej wyparował

Dawno, dawno temu, gdy moje dzieci chodziły jeszcze do szkoły i przedszkola, był taki czas, że miałam dom tylko dla siebie. Mąż odwoził chłopców rano, a ja na kilka godzin zostawałam sama. W takich warunkach praca zawodowa zajmowała mi tyle, ile zaplanowałam, a zaparzoną kawę wypijałam ciepłą. I jeszcze zostawała mi chwila na moje sam na sam ze sobą, zanim przywoziłam synów z powrotem do domu.  Oczywiście zdarzały się sytuacje, gdy chorowali i zostawali w domu, ale trwało to zwykle krótko, a potem sytuacja wracała do normy. Wszystko skończyło się wraz z zakończeniem przygody zwanej edukacją systemową. Stanęłam teraz przed wyzwaniem, jak zatroszczyć się o czas dla siebie w edukacji domowej. Znajdowanie przestrzeni na swój rozwój lub odpoczynek w ciszy stało się zadaniem podobnym do zdobycia Mont Everestu. Tak się zwykle dzieje, że zmiany pociągają za sobą wyzwania, którym trzeba próbować sprostać.

Na początku naszej edukacji domowej tak zachłysnęłam się nową sytuacją, że prawie każdą wolną chwilę poświęcałam na wyszukiwanie i tworzenie pomocy. Kto czytał wcześniejszy wpis ten pewnie pamięta, że to dzięki pracy zawodowej zachowałam resztki zdrowego rozsądku i pamiętałam, że trzeba położyć się spać 😉 Ale czas, którym mogłam swobodnie dysponować, drastycznie się skurczył. Byłam jednak zbyt zajęta „ogarnianiem się” w nowej rzeczywistości, by zauważyć, że swoje potrzeby odłożyłam na półkę. Większość moich aktywności dotyczyła edukacji domowej. Czytałam mnóstwo książek, ale albo były to lektury moich dzieci, albo książki o tym jak je uczyć. Spędzałam mnóstwo godzin na pracach manualnych, ale związanych z tworzeniem pomocy. Bywałam w muzeach, ale tylko na warsztatach dla dzieci… W końcu się ocknęłam, że muszę to zmienić i znaleźć czas dla siebie będąc w edukacji domowej.

Czas pracy się wydłuuuużył

Mój czas na pracę zawodową też zaczął wyglądać inaczej. Musiałam przyzwyczaić się do ciągłej obecności chłopców w domu i dźwięków, które z tej okazji wydawali. Na szczęście miałam już trochę wprawy, bo ostatni rok szkolny był dość mocno przechorowany. Ilość okazji do ćwiczenia koncentracji podczas głośnych zabaw dzieci okazała się wystarczająca do wyrobienia w sobie umiejętności niezauważania tych dźwięków. Teraz korzystałam ze zdobytego wcześniej doświadczenia. Nie wiem, od którego dziecka pojawia się selektywna utrata słuchu na dziecięce hałasy. Dla mnie okazało się to bardzo przydatne i jednocześnie niezbyt trudne.

Nasz plan zakładał, że moja praca i ich nauka odbywają się mniej więcej w tym samym czasie. Następnie miał być czas wolny, a popołudniu czas rodzinny, różne zajęcia dodatkowe lub nauka ze mną lub z Mężem, gdy skończy pracę (jeśli coś wymagało większego naszego zaangażowania). Zanim rozpoczynałam swoje zajęcia, starałam się z każdym ustalić zakres zadań do zrobienia i tłumaczyłam część materiału. Niestety nie mogłam oczekiwać, że ze wszystkim w czasie bloku edukacyjnego poradzą sobie sami. Z różną częstotliwością przychodzili więc po pomoc. Niektóre rzeczy mogły czekać na popołudnie, ale zawsze znalazła się cześć, która musiała zostać rozwiązana od razu. A to było źródłem przerw, które musiałam uwzględniać w swoim planie dnia.  A to znowu wydłużało dzień pracy i skracało czas po niej…

Bardzo mnie to na początku frustrowało. Powinnam pracować 5h, a wychodziło czasem 6-7h. (Tu przydawał się zegar szachowy i inne patenty, o których więcej następnym razem). Wiadomo – dłuższa praca to mniej czasu dla siebie, Męża, dzieci, domu. A jak jeszcze przyplątała się do tego jakaś choroba, to wszystko stawało na głowie. W krytycznych momentach starałam się zadawać sobie pytanie o priorytety, o sens przejścia na edukację domową. To był zwykle stały zestaw 😉 Gdy dochodziłam do pytania „Czy chcę, by moje dzieci wróciły do szkoły”, już sama do siebie się uśmiechałam (czasem przez łzy, gdy przytłaczał mnie „nadmiar rzeczywistości”). Bo oczywistym było dla mnie, że nie chciałam takiego scenariusza. Ale co robić? Czy mam przyjąć, że czas dla siebie w edukacji domowej to nierealne marzenie?

Wszystko jest kwestią wyboru

Zwykle działałam tak, że im więcej miałam na głowie, tym sprawniej mi wszystko szło. Jak pomyślę ile rzeczy łączyłam ze sobą w czasach szkolno-studenckich, to zastanawiam się, jak to było możliwe. Ale lata lecą i daje się zauważyć zużycie materiału.  Źle funkcjonuję przy niedoborach snu. Kiedyś wystarczało mi 5h na regenerację. Teraz jak śpię krócej niż 7-8h, to ostrzegam rodzinę, że jestem bardziej drażliwa, a poniżej 6h staję się chodzącą bombą o krótkim okresie zapłonu. Żeby wygospodarować czas dla siebie będąc w z dziećmi w edukacji domowej, musiałam nauczyć się rezygnować z wielu rzeczy. Mój perfekcjonizm początkowo na tym bardzo cierpiał, ale jakoś się przyzwyczaja. Chłopcy dostali więcej domowych obowiązków, a mi zostało tylko przypominanie im co mają zrobić. Musiałam w związku z tym przywyknąć do nieidealnie wytartego stołu czy odkurzania na pół gwizdka. Raz w tygodniu bardziej kluczowe rzeczy robimy z Mężem, więc staram się to zaakceptować.

Czego nie robię? Nie prasuję ubrań (a przynajmniej większej ich części, bo koszule czy jakieś bardzo eleganckie ciuchy ciągle jeszcze trafiają pod stopę żelazka). Mimo mojego oporu Mąż przeforsował kupno suszarki i to był strzał w dziesiątkę, bo odpadło bardzo czasochłonne w dużej rodzinie wieszanie prania. Nie gotuję skomplikowanych obiadów, zwykle staram się wymyślać takie, które dzieci zrobią w większości same. Miło jest po tylu latach troski o nich samej być zawołaną na przerwę obiadową. Nie mam też idealnego porządku w domu, bo nie mam kiedy go zrobić. Taki jest mój wybór, choć czasem bałagan mi mocno doskwiera. Taka jest też cena za możliwość bycia razem z dziećmi w edukacji domowej.

Na pewno nie było tak od początku, Dzieci były młodsze, więc potrzebowały mojej pomocy w większej ilości spraw niż obecnie. Nie miałam kogo wysłać na szybkie zakupy, nie mogłam powierzać im zadań związanych z gotowaniem itd. Ale starałam się ich angażować do pomocy, by stopniowo oddawać im poszczególne zadania do samodzielnego wykonania. Dzięki temu następowało to łagodnie a nie było skokiem na głęboką wodę. A mi dawało nadzieję na zmiany, bo jednak z każdym tygodniem były starsze i potrafiły coraz więcej.

Co zrobić, by nie zwariować

Ograniczenie prac domowych to jedna strona medalu. Pozwala trochę zaoszczędzić czas. Z drugiej strony pojawia się jednak temat wykorzystania tych zdobytych wolnych minut. Wiadomo przecież, że w domu i przy dzieciach zawsze jest tyle do zrobienia, że te wolne minuty „same” się zagospodarowują. Trzeba włożyć sporo wysiłku, by tak się nie stało. Mi jest szczególnie trudno, bo jestem osobą, która lubi działać i jak pojawia się luźniejsza chwila to zaraz sobie znajduję nowe zajęcie. Muszę być w ruchu. Ciągle szukam sposobów na to, jak w ED dbać o swoje potrzeby. Poniżej wypisuję hasłowo różne pomysły, które realizuję. Z czasem będę zaś o nich pisać więcej, bo troska i czas dla siebie w edukacji domowej są jednym z ważniejszych tematów.

  • Wyjścia na różnego rodzaju warsztaty

    Mam na myśli przede wszystkim warsztaty rozwojowe: najczęściej dla kobiet, ale czasem także dla małżeństw. Jeżeli zdarzy się jakieś szkolenie zawodowe, konferencja albo spotkanie branżowe, to też traktuję to jako „rozrywkę” 😉 Już samo wyjście z domu bez dzieci pozwala się zrelaksować. Ja nawet wizytę u dentysty z tego powodu zaliczam do przyjemnych. Opanowałam sztukę zasypiania na fotelu z otwartą buzią, a mój lekarz doskonale mnie rozumie 😉).

  • Wyjściowy dzień

    To był pomysł mojego Męża, żeby każde z nas wybrało dzień, kiedy wieczór jest tylko dla niego. Druga osoba w tym czasie nie umawia żadnych spotkań/zadań/itp, bo wie, że będzie zajmować się dziećmi. Wychodziło to mi z różnym skutkiem. Jak nie mogłam wyjść z domu z powodu chorób, to starałam się chociaż zamknąć sama w pokoju. Mamy dosyć specyficzną sytuację zdrowotną u najmłodszego syna i ja, jako osoba po akademii medycznej, mam niestety większe przywileje w tym temacie).

  • Sport

    Dopóki dzieci chodziły do szkoły i przedszkola, to jakoś nie mogłam znaleźć na niego czasu 😉 W edukacji domowej mam większą motywację. Początkowo chodziłam na siłownię i step (nie znoszę tych wszystkich taneczno-rekreacyjnych zajęć). Znalazłam sobie siłownię tylko dla kobiet. To był super pomysł. Obciążenia ustawione na sensowym poziomie, nic nie trzeba właściwie przestawić, przyrządy ustawione w kole, więc nie zastanawiasz się co po czym ćwiczyć, tylko przechodzisz od jednego do drugiego. No i cały czas dostępny jest instruktor, który służy pomocą, wyjaśni ćwiczenia albo zasugeruje inne. W tym roku zaś chodzę z sąsiadką na nordic walking. Mamy swój dzień w tygodniu i zostawiamy mężów w domu z dziećmi a same idziemy pochodzić.

  • Praca w ogrodzie

    Nie umiem wysiedzieć w miejscu. Muszę coś robić. W ostatnim roku odkryłam, że prace ogrodowe to dla mnie świetny sposób na odpoczynek. Co prawda po ich zakończeniu jestem zmęczona, ale właśnie dzięki temu jest to idealna odskocznia od codziennego siedzenia przed komputerem. Dodatkowo domownicy nauczyli się, że jak idę do ogródka, to jest to mój czas samotności i naprawdę rzadko mi przerywają. Inna sprawa, że często znajduję chwilę na pobawienie się w ziemi dopiero pod wieczór. Sąsiedzi już przywykli do widoku plewienia chwastów z włączoną czołówką 😉

  • Karty potrzeb

    To jest jedno z moich najnowszych odkryć. Byłam w grupie osób testujących karty potrzeb i okazały się być dla mnie bardzo przydatne. Nie będę się tu o nich rozpisywać, bo w planach mam wpisy jak korzystam z tych kart sama i z dziećmi. Powiem tylko, że pomagają odkrywać, jakie potrzeby najbardziej dopominają się o zaspokojenie,. Dzięki temu mogę dobrać adekwatny sposób ich zaspokojenia.

    Tutaj zapraszam do przeczytanie wpisów o kartach potrzeb:
    Co z moimi potrzebami? Czyli o tym jak poznałam karty potrzeb

  • Czytanie książek

    Być może u wielu z Was czytanie jest podstawowym sposobem na odpoczynek, ale u mnie się aż tak dobrze nie sprawdza. Sprawa jest prosta – wymaga siedzenia w miejscu, o które u mnie ciężko. Musi mnie jakaś książka baardzo wciągnąć, żebym utknęła z nią na dłużej na kanapie. A wtedy w domu dzieją się cuda. Do akcji wkracza Mąż przejmując właściwie wszystkie bieżące obowiązki, a dzieci przynoszą mi herbatę.

  • Wyjazdy

    Raz na jakiś czas wyjeżdżam bez Męża i dzieci. Raz na jakiś czas wyjeżdżam tylko z Mężem. Taki wyjazd pozwala za dziećmi zatęsknić.

  • Nauka nowych rzeczy

    To dla mnie bardzo dobry sposób na zajęcie głowy całkiem innymi rzeczami niż na co dzień. Zawsze uwielbiałam się uczyć, bo była to dla mnie bardziej frajda niż przymus szkolny. Co prawda na studiach wyrobiłam sobie myślenie, że jak nie mam wolnych minimum 3h to nie ma sensu rozkładać książek (zwykle moje sesje nauki trwały po 5-7h, bo lubiłam zgłębić temat w pewnej całości i z detalami). Przy dzieciach musiałm zmodyfikować to podejście, ale zafascynowanie nauką zostało. Dokładnie teraz jestem w takim momencie – zdecydowałam się pisać bloga, więc musiałam nauczyć się tworzyć strony. I to mnie tak wciągnęło, że choć swoją już zbudowałam (nie licząc sklepu, który jednak będzie musiał zaczekać trochę dłużej niż planowałam), to obecnie robię dwie kolejne. Pochwale się Wam efektami, jak już je skończę 😉

  • Zajęcia dzieci

    Pisałam niedawno o zajęciach dodatkowych dzieci. To też jest dobra okazja, żeby zadbać o chwilę dla siebie. Wozimy ich na zmianę, więc raz ja mogę zostać sama w domu, a raz Mąż. Jeżeli zaś jadą na zajęcia, które mają wszyscy równocześnie, bez podziału na grupy wiekowe, to można wyjść na spacer lub poczytać książkę w trakcie oczekiwania na ich koniec.

  • Spacery

    Samotny spacer również pozwala na chwilę odpoczynku od całodniowego hałasu generowanego przez dzieci, podczas której można skupić myśli na swoich sprawach. Można też się wyciszyć i dać sobie czas na ochłonięcie, gdy emocje są zbyt intensywne. Znam moich chłopców i wiem kiedy mogę ich zostawić samych w domu, a kiedy nie jest to dobry pomysł. Nienajlepszym pomysłem jest zostawienie na raz całej czwórki, więc jeżeli potrzebuję się wyciszyć, gdy jestem z nimi sama w domu, to spaceruję po ulicy w jedną i drugą stronę mając ich w zasięgu słuchu.

  • Wczesne wstawanie

    Kiedy najłatwiej o chwilę ciszy w domu, w którym są dzieci? Wiadomo – kiedy śpią. Dlatego tak trudno nam z Mężem położyć się wcześnie spać. Bo lubimy podelektować się tym czasem. A ponieważ dzieci są starsze, to ta cisza nadchodzi coraz później. Zanim jeszcze ogarniemy dom na następny dzień, dokończymy najpilniejsze sprawy, chwilę wspólnie porozmawiamy, to pozostaje tylko położyć się spać, a nie rozpoczynać kolejne aktywności. Rano jest inaczej. Na co dzień nie korzystamy z budzików. Dzieci budzą sie, kiedy sie wyśpią i zwykle ma to miejsce między godziną 7 a 8. Więc rano znalazłam idealny czas, by pobyć samej ze sobą bez domowego zgiełku i pośpiechu.

  • Kawa z sąsiadką

    Nie zajmuje dużo czasu, a też wpisuje się w troskę o swoje potrzeby. Czasem planowana, najczęściej spontaniczna, bo jednak zgranie się z wolnym czasem przy dzieciach i pracy bywa trudne.

Jak widzisz, można znaleźć czas dla siebie w edukacji domowej nawet wtedy, gdy się pracuje zawodowo. Wszystko jest jednak kwestią wyborów i umiejętności odpuszczania innych rzeczy. To, że tyle pomysłów tu wypisałam nie oznacza, że zawsze jestem wypoczęta i zrelaksowana. Jeszcze często mój perfekcjonizm rzuca mnie w wir prac, które można odpuścić, a niespodziewane wydarzenia, chociażby związane ze zdrowiem dzieci, dorzucają dodatkowe zadania. Ale mając do wyboru załamanie się z powodu braku czasu dla siebie lub wyszukiwanie chwil, w których mogę się o siebie zatroszczyć, zdecydowanie bardziej wolę wybierać tę drugą opcję.

Zachęcam Cię do podzielenia się swoimi pomysłami. Jak znajdujesz czas dla siebie będąc w edukacji domowej? Chętnie poczytam, może są jeszcze jakieś nowe pomysły do przetestowania. Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia, to zapisz się na newsletter z nowymi wpisami. Wtedy niczego nie przegapisz.


Nie przegap kolejnych wpisów – zapisz się na newsletter!

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments